05.10.11 Arrival.


6:00 – Budzik z energetyzującym „wyginam śmiało ciało”  ochoczo obwieszcza rozpoczęcie TEGO dnia, dnia wylotu, rozstań, pożegnań i dłuuugiej, długiej podróży do Uppsali. 15 minut leżę i kminię, cóż najlepszego narobiłam tym moim pomysłem. No trudno,pierwsze koty za płoty . Podnoszę pupkę z wygodnego ikeowskiego łóżka i tym uroczystym akcentem rozpoczynam proces picia nawarzonego erazmusowego piwa. Szybkie śniadanie (ostatnie polskie L ) wsiadam do Konradowego auta z moją gigantyczną torbą i także gigantyczną jej wersją podręczną. Pomachałam mamie i…już mnie TU nie ma.
8:00 – Lotnisko. Ważymy torby z Dominiką. Oczywiście każda z 5kilowym „dodatkiem”. W odprawie bagażowej siedzi facet. Ok,może przejdzie ;) . Machamy więc rzęsami jak tylko umiemy najpiękniej…gej ! Po 2 kilo do podręcznego, po 3 kilosy na siebie. Wyglądamy jak rumuńska karawana i zapewne niedługo będziemy tak samo cuchnąć w tej naszej przenośnej mikro saunie. No nic idziemy dalej, przetrzepali nas na bramkach jak na ruskiej granicy.
10:20 – Leeeecimy ! Już nie ma odwrotu.
12:00 – Szwecja z lotu ptaka – p i ę k n a . Jesień w pełni: słoneczna, kolorowa, zachwycająca. Lądujemy. Z i m n o . . . zaskakujące, nie ?  Niby 16 stopni, piździ jak w kieleckim, powietrze ostre, wilgotne , inne. Uciekł nam autobus do Sztokholmu, pociąg ,  autobus do apartamentu Dominiki. Uciekło nam wszystko co tylko mogło…jedziemy do Lilla Sunnersta.



Wnętrze Dominikowego apartamentu :) I  "poruskowa kuchnia"

18:00 – Dotarłyśmy ! Typowe szwedzkie zabudowania, czerwone drewniane domki z białymi krawędziami i oknami. Robią wrażenie. Apartament po Rusce, co Dominika zidentyfikowała po Fruktisie opisanym cyrylicą. Gnój, bród, syf i malaria… wstępne porządki. Zupki chińskie w ruch, prysznic ( Dominika w siatkach na nogach bo nie spakowała klapek :P ) Śpimy ! Pierwszy dzień za nami…  1:0





2 komentarze:

  1. 1-wszy komentarz!! :D

    Nati nie mów, ze tak spałas bidoku?! :P a co to tam się wyłania spod stołu..:> Flaaaacha! 1:0 ;) są z Wami jakcys krajanie ;P poza tym bidnym chłopczykiem z puchnącymi uszami z windy?

    czekam na dalszy ciąg :D
    trzymajta sie cieplutko! kinia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaraz Ci poopowiadam o krajanach i krajano-podobnych :P A co !
    Buuuzi Rżonko moja :*

    OdpowiedzUsuń