06.10.11 – Saxena Rajinder



9:30 – Pobudka! Tyle spraw do załatwienia.Za oknem…leeejeee L
13:00 – Odbieram klucze, ciągnę tą okropną torbę pod Sernanders vag 5 na 7 (sic!) pietro. Winda- oddycham z ulgą. Budynek jak z Nowej Huty, winda też, klatka schodowa- szkoda gadać. Na 7-ym piętrze wita nas remont wspólnej kuchni. Miało być po 12 osób na kuchnię, będzie 24. „Thank you for cooperation” głosi komunikat nadużywany tu na okrągło, a znaczący nie więcej, nie mniej niż „sorry Winetou, radźcie se”.
Pokoik mam całkiem całkiem, brakuje tylko kołder,poduszek i oczywiście pościeli. Wspomniana kuchnia…karamba! Gorzej niż u Hindusów ! Rozpiska kto kiedy sprząta-wisi. Cel jej wiszenia-planowo? Chyba dekoracyjny. 4 zlewy, każdy zapchany brudnymi garami, kawałkami śmierdzącego mięsa, warzywami, makaronem. Patelni nie można odkleić od palników, stół zawalony okruszkami chyba sprzed drugiej wojny światowej , szafki, mikrofalówka…bleeeeee !! Ewakuacja. Może ktoś to trochę ogarnie zanim wrócę.
Gonimy po Uppsali z Dominiką jak koty z pełnymi pęcherzami, podziwiamy budynki, grandzimy jabłka po drodze(gdyby kuchnia jednak nie została ogarnięta do mojego powrotu) . W drodze do Geocentrum gubimy się ze trzy razy.  
15:30 - Fartem trafiamy idealnie w godzinę przyjęć dla „Erasmusów” , podskakujemy z radości. Przedwczesnej. Rajinder ma zebranie. Czekamy grzecznie godzinkę. Przecież musimy mieć Internet! Wiemy już, że tylko koordynator może udzielić dostępu podając hasła nadawane przez uniwersytet każdemu osobiście.
Dupa,dupa i duuupa ! Nie mamy neta, i nie będziemy mieć dopóki nie zarejestrujemy się na pierwsze zajęcia, co jest możliwe kilka dni po ich łaskawym rozpoczęciu. Co gorsze, zajęcia zaczynamy za ok. 2,3 tygodnie 
L  Co totalnie najgorsze hasła do Internetu przyjdą na…maila ! :S     Jak bez ręki czuuuuję się.
A Saxena jest tak szwedzki jak ja australijska…hindus, ot co !
20:00 – Zdecydowanie pizza po drodze- wciąż boję się kuchni.
21:00 – Ok,zbieram w sobie odwagę- idę zrobić herbatę.
 Przynajmniej czajnik jest w miarę normalny. Chyba dlatego, że każdy ma swój w pokoju i nikt tego akurat nie dotyka.
Ocho, zrobił się zlot Szwedzkiego narodu. Wszyscy biegle po angielsku, miło. Zgadując skąd jestem, stwierdzili, że z Niemiec-znowu ich nie lubię ;]
 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz