11:00 – Śniadanie. Oni tu mają nienormalne białe jajka. Jakoś tak dziwnie mi się je pochłania, kiedy widzę, że białko jest brudniejsze od skorupki…
14:00 – Nie mogąc doczekać się Stryczkowej, powędrowałam z aparatem na ten wczorajszy cmentarz raz jeszcze. Zdjęć nie zrobiłam niestety miejscom, które były na celowniku bo… dołączył się do mnie nasz Frencho-Italiano Baptiste. Myślałby kto, że oni wszyscy są tu tacy opiekuńczy J Dowiedziałam się, że mam ruski akcent mówiąc po angielsku … chyba zacznę się wstydzić mojej niemocy lingwistycznej. Całe szczęście, że i tak w miarę płynnie odnajduję zamienniki słów, które bezczelnie śmiały wyparować mi z głowy. Całe życie humanoid się uczy i NIC kurcze mimo wszystko nie umie. Demotywujące odkrycie.
Miał Tata rację tłukąc opornemu dziecku, że jak człek się nie rozwija, to człek się haniebnie cofa… Life sucks in the end!
14:00 – Nie mogąc doczekać się Stryczkowej, powędrowałam z aparatem na ten wczorajszy cmentarz raz jeszcze. Zdjęć nie zrobiłam niestety miejscom, które były na celowniku bo… dołączył się do mnie nasz Frencho-Italiano Baptiste. Myślałby kto, że oni wszyscy są tu tacy opiekuńczy J Dowiedziałam się, że mam ruski akcent mówiąc po angielsku … chyba zacznę się wstydzić mojej niemocy lingwistycznej. Całe szczęście, że i tak w miarę płynnie odnajduję zamienniki słów, które bezczelnie śmiały wyparować mi z głowy. Całe życie humanoid się uczy i NIC kurcze mimo wszystko nie umie. Demotywujące odkrycie.
Miał Tata rację tłukąc opornemu dziecku, że jak człek się nie rozwija, to człek się haniebnie cofa… Life sucks in the end!
16:30 – Stryczkowa dotarła, zakupy w Lidlu - owocne :]
19:00 – No nie !! To, że nad akcentem w moim angielskim muszę popracować, wiedziałam od zawsze…ale to, że mówiąc po polsku, ludzie słyszą francuski to już lekka przesada. Dwie francuski i Szwed powinni porządnie wymyć uszy :]
A jak już mówimy o naszych sąsiadach, zacznijmy może od początku. Pierwszą poznaną tu osobą był…Polak ;] Tzn Niemiec. A poznałysmy go tak, Szwedzi niestety nie znają takiej tradycji jak montowanie numerków na drzwiach wielo-mieszkaniowych budynków. Sądzą chyba, że będziemy sobie liczyć, a od której strony zacząć liczenie, zapewnie powinniśmy wywróżyć z pasjansa… Miałyśmy więc mały problem z odszukaniem Dominikowego apartamentu. Zirytowany Stryszek szarpnął więc za pierwsze lepsze drzwi jakie napotkał na swojej drodze. I ku swemu przerażeniu w środku odkrył…ludzi. Biedna Dominika zaczęła więc przepraszać, za wszystko co się tylko dało, a wtedy jeden z napadniętych zapytał „Polish?”. Dominika zdębiała, ja oczywiście w rechot. Okazało się, że chłopak – Kamil – mówi płynnie po polsku. Całe życie mieszka w Berlinie, rodziców ma Polaków i na dodatek właśnie przyjechali go odwiedzić…z bigosem ! Kamil jest przemiły i gdyby nie on i jego auto, które pomogło nam w zakupach ikeowskich, zapewne marzłyby nam dziś okropnie zadki.
Następnie, już w mojej Flogście poznałyśmy: Stefana - pseudonim „Wampirek” ze względu na wampirze kły i grobowo niski głos, studiuje Historię. Eryk – baaardzo wysoki, także uprzejmie miły Szwed, chyba ekonomia (?), Philip – przyszły prawnik, wygląda jak mini- mini wersja Brada Pita (to on myli polski z francuskim :] ) i jak gotuje ubiera długi do ziemi fartuch kucharski. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że jego sztuka kulinarna to podgrzanie lasagne w mikrofalówce :] Ze Szwedów poznałam jeszcze Anę – rocznik 81 (!) pierwszy rok weterynarii, Linne – strasznie kochana dziewczyna, Szwedka, studiuje coś o konfliktach międzynarodowych. Niestety wyprowadza się za tydzień. Baptiste – nasz internetowy wybawiciel. Dał nam swoje hasła do uniwersyteckiego neta. Pół Włoch, pół Francuz. Bardzo w porządku. Wprowadza nas w tutejszy studencki świat, poznaje z innymi ludźmi. Dziś poznałam jeszcze Siri i Mariann. Jak zgłębię temat, będę pisać J Z dnia na dzień rozszerzamy krąg znajomych. W sumie podstawowy cel erazmusowych wyjazdów. Jest ok. Z dnia na dzień, coraz lepiej i oby tak dalej ! J
19:00 – No nie !! To, że nad akcentem w moim angielskim muszę popracować, wiedziałam od zawsze…ale to, że mówiąc po polsku, ludzie słyszą francuski to już lekka przesada. Dwie francuski i Szwed powinni porządnie wymyć uszy :]
A jak już mówimy o naszych sąsiadach, zacznijmy może od początku. Pierwszą poznaną tu osobą był…Polak ;] Tzn Niemiec. A poznałysmy go tak, Szwedzi niestety nie znają takiej tradycji jak montowanie numerków na drzwiach wielo-mieszkaniowych budynków. Sądzą chyba, że będziemy sobie liczyć, a od której strony zacząć liczenie, zapewnie powinniśmy wywróżyć z pasjansa… Miałyśmy więc mały problem z odszukaniem Dominikowego apartamentu. Zirytowany Stryszek szarpnął więc za pierwsze lepsze drzwi jakie napotkał na swojej drodze. I ku swemu przerażeniu w środku odkrył…ludzi. Biedna Dominika zaczęła więc przepraszać, za wszystko co się tylko dało, a wtedy jeden z napadniętych zapytał „Polish?”. Dominika zdębiała, ja oczywiście w rechot. Okazało się, że chłopak – Kamil – mówi płynnie po polsku. Całe życie mieszka w Berlinie, rodziców ma Polaków i na dodatek właśnie przyjechali go odwiedzić…z bigosem ! Kamil jest przemiły i gdyby nie on i jego auto, które pomogło nam w zakupach ikeowskich, zapewne marzłyby nam dziś okropnie zadki.
Następnie, już w mojej Flogście poznałyśmy: Stefana - pseudonim „Wampirek” ze względu na wampirze kły i grobowo niski głos, studiuje Historię. Eryk – baaardzo wysoki, także uprzejmie miły Szwed, chyba ekonomia (?), Philip – przyszły prawnik, wygląda jak mini- mini wersja Brada Pita (to on myli polski z francuskim :] ) i jak gotuje ubiera długi do ziemi fartuch kucharski. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że jego sztuka kulinarna to podgrzanie lasagne w mikrofalówce :] Ze Szwedów poznałam jeszcze Anę – rocznik 81 (!) pierwszy rok weterynarii, Linne – strasznie kochana dziewczyna, Szwedka, studiuje coś o konfliktach międzynarodowych. Niestety wyprowadza się za tydzień. Baptiste – nasz internetowy wybawiciel. Dał nam swoje hasła do uniwersyteckiego neta. Pół Włoch, pół Francuz. Bardzo w porządku. Wprowadza nas w tutejszy studencki świat, poznaje z innymi ludźmi. Dziś poznałam jeszcze Siri i Mariann. Jak zgłębię temat, będę pisać J Z dnia na dzień rozszerzamy krąg znajomych. W sumie podstawowy cel erazmusowych wyjazdów. Jest ok. Z dnia na dzień, coraz lepiej i oby tak dalej ! J
| Dominika w trakcie szarży po internecie ;) |
| Parkingi dla rowerow :) |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz