09.10.11 – Niedziela
12:10 – Z dnia na dzień wstaję coraz później. Zły znak rozleniwiającego się leniwca… To na pewno wina mojej nowej ikeowskiej (ajkija się tu wymawia) pościeli i kocyków :] Poranna toaleta powinna postawić mnie na nogi. A’ propos toaletowania, nie powiedziałam Wam jeszcze o tutejszej wodzie. Wszyscy zachwalali szwedzkie H2O, że wspaniała, można pić i się nie otruć, ble ble ble… a to najgorsza kranówa z jaką się zetknęłam. Twarda i ma tyle wapnia, że wszędzie pozostawia biały ohydny osad, coś jak pasta do zębów. Okropnie wysusza skórę, zwłaszcza buzię. Włosy są jedną wielką opozycją do jakichkolwiek chęci zrobienia z nimi czegokolwiek, a oczy puchną nam do rozmiarów piłek golfowych. Umycie podłogi czy wytarcie stołu ściereczką jest totalnym bezsensem. Wszystko jest matowe, szarawe i ma więcej smug niż drzewo liści. Jakiś odwapniacz ?...mmmm : „Dłuższe życie każdej pralki to Calgon” ? :P
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz